| Puszcza Białowieska |
||
|
Dzień I
Już jadąc pociągiem do Hajnówki czujemy przedsmak puszczy, dwa przystanki przed Hajnówką to już prawdziwa puszcza i to bardzo zróżnicowana. Do stacji kolejowej Hajnówka dotarłem około 10 rano po dwu godzinach jazdy z Siedlec, trasę do Białowieży pokonałem w około 30 minut a to tylko dlatego że zdecydowałem się na dość ciężkie jak dla mnie opony 2,1” Zatrzymałem się tam gdzie zwykle, czyli na kwaterze Pod Bocianem, pogoda dopisywała było dość ciepło ale nie za gorąco, czyli tak jak trzeba. Mój przyjazd do puszczy był sprowokowany wiadomościami, o zaginionej wiosce i ruinami dużego kościoła leżącymi gdzieś na terenie puszczy przy samej granicy. Na początek postanowiłem pokręcić się trochę w okolicy czerwonego szlaku, wjeżdżając w każdą dróżkę, ścieżkę i nasypy kolejki wąskotorowej, tym to sposobem zeszło mi się do końca dnia, pokonałem dystans ok. 70 km od przejścia granicznego do krawędzi rezerwatu, gdzie jest tzw. "Droga Browska" można stamtąd poobserwować sam ścisły rezerwat i robi to jednak wrażenie.
Dzień II
Dzisiaj 82 km . Trasa od Białowieży do Topiła, myślałem spotkać tam innych rowerzystów aby czegoś nowego się dowiedzieć o puszczy, najpierw tzw. "Miejsce Mocy" spodziewałem się spotkać jakieś fajne czarownice, było to akurat w okolicy przesilenia a legendy mówiły zawsze o czarownicach w tym miejscu i o tej porze roku, ale nic tam takiego nie było, dalej jechałem przez rezerwat "Przewłoka", chciałem dotrzeć do tamy która jest przy samej granicy ale niestety pomimo usilnych prób nie udało mi się, puszcza stanowi tutaj zbyt nieprzebyty gąszcz, samo Topiło, nic pusto, sklep zamknięty, jadę dalej przez Majdan i Czternasty, do Czerlonki i już Białowieża .
Dzień III
W nocy nieźle popadało, a i początek dnia pochmurny, trochę chłodniej, wiatr jakby przybrał na sile. Na dzisiaj postanowiłem wybrać się do Siemianówki i w okolice Masiewa.
A w lesie wspaniale, las oddycha, po nocnym deszczu niebieski szlak jest ledwo przejezdny, bardzo duże kałuże, jest super, po drodze mijam bardzo ładną dziewczynę z anteną kierunkową poszukuje jakiejś zwierzyny albo coś zgubiła, szlak niebieski na części tzw. "przytorza"/droga lub ścieżka biegnąca wzdłuż torów/ stał się jakby bardziej przejezdny wyrównany, potem czarny szlak "Carska Tropina". Masakra, pomosty śliskie jak na jesieni a może jeszcze bardziej, po drodze mijam dwa stada dzików z małymi warchlakami, spokojnie mijamy się, potem duża wieża widokowa, kilka fotek, "Kosy Most", i "Wilczy Szlak" w kierunku uroczyska "Głuszec". Skansen Kolejki Wąskotorowej . Tutaj spotykam leśnika trochę gadamy o lesie, puszczy, i „jego” derkaczu , dalej już Masiewo, trochę błądzę poszukując starego cmentarza niemieckiego, znajduję go, jest rzeczywiście, teren ogrodzony w lesie, pozostało już tylko kilka mogił, teraz już tylko znaleźć odpowiedz skąd się tutaj znalazł ? . Potem trochę odpocząłem na wieży widokowej przy olbrzymim pastwisku dla żubrów . Stąd już prosto do Siemianówki, i tu niespodzianka patrol Straż Granicznej i rutynowa kontrola, pierwsza po dwuletniej przerwie a już myślałem że znikneli z samej puszczy, pogadaliśmy trochę o okolicy i dalej nad "Jezioro Siemianowskie" trochę samym wałem wzdłuż wody, wyjątkowo mało łódek i samych wędkarzy, a legendy wędkarskie mówiły w tym roku o szczupaku 30 kilowym. Powrót przez Narewkę znowu niebieskim szlakiem do "Starej Białowieży" mijam znowu dziki i żubry w tym samym miejscu co wczoraj moi znajomi spod "Bociana" . Wspaniale spędzony dzień a na liczniku 90km .
Dzień IV
Z powodu ogólnego braku chciejstwa i ogarniającego ze wszystkich stron lenistwa pospałem sobie trochę dłużej tak gdzieś do 9,30 wyjechałem po 11 rano w kierunku na Budy zobaczyć słynne w całej Polsce "Sioło Budy", ale żadnego wrażenia na mnie nie zrobiły a w ogóle to je przeoczyłem, w drodze powrotnej skręciłem na prawo w głąb puszczy na "Hajduki" tu pokręciłem się trochę i dalej lasem do "Starej Białowieży" poleżałem przy "Dębach Królewskich" dalej na mój ulubiony niebieski szlak i inne przytorza kierując się tylko mapą i kompasem aż do uroczyska "Głuszec" ale jak to w lesie na bezdrożu trochę musiałem ponosić rower w drodze powrotnej spotkałem leśną chyba rogatą odmianę zająca Dzisiaj przejechałem niewiele ok. 50 km .
Dzień V
Niechcący wyszło ekstra bo ok. 140 km . Wstałem skoro świt tak koło 8,30. Znajomi Siedlec nie przyjechali ale to normalne i tak ze mną nikt ostatni ni jeździ, a to za daleko, a to se rowery pobrudzą, a to komary i kleszcze, a to co innego itd. Dlatego postanowiłem spróbować objechać całą puszczę dookoła, czyli najpierw żółtym szlakiem do Topiła, potem drogą asfaltową na zachód po 2 km zakręt w prawo na drogę szutrową i potem po 3 km na szlak niebieski w kierunku na Hajnówkę na przytorza po przejechaniu szosy Hajnówka Białowieża na czerwony szlak. I tu żenada szlak zaczął tak kluczyć i gubić się aż ogłupił mnie zupełnie były miejsca gdzie miałem wrażenie że byłem pierwszą osobą która ten szlak pokonywała, żadnych dróg, ścieżek tylko żywy surowy nieprzebyty las i tak kilkukrotnie na szlaku gdzieś do połowy całego czerwonego szlaku, potem do Narewki już normalnie czyli fantastyczne szutry i drużki leśne czasami mokro i miękko bo w nocy i rano znowu padało . W drodze z Narewki trochę pobłądziłem na czarnym szlaku ale to normalka u mnie i okazało się ze znalazłem się w Gruszkach i Centrum Edukacji Leśnej ze sporej wielkości "Światowidem" /"Lasowidem"/ i innymi atrakcjami z lasu, polecam . I dalej czarnym szlakiem rowerowym do rezerwatu Głuszec po drodze mijam spore tereny zalanego lasu. W rezerwacie spotykam trójkę pogubionych turystów i dalej przez "Kosy Most" na niebieski szlak i wzdłuż kolejek do "Starej Białowieży", znowu na trasie spotykam dziki żubry i jelenia. Późno już docieram do Białowieży. Uf super.
Oficjalna strona Białowieskiego Parku Narodowego
Ciekawa strona o Białowieży
Strona opisująca okolice Siemianówki
|
|