|
Szlak Doliny Liwca
|
||
|
Trasa rowerowa prowadząca po obu stronach Liwca, rzeki która jest na tym odcinku rzeką naturalną, meandruje po okolicy jak chce, jest rzeką wolną, nie ujarzmioną, kiedyś była rzeką graniczną, między Podlasiem i Mazowszem, Litwą i Koroną. |
||
|
Z Siedlec kierujemy się na północ tak jak na Sokołów Podlaski, we wsi Chodów skręcamy w kierunku Węgrowa. Pod koniec wioski przy rondzie autobusowym i przystanku MPK skręcamy w lewo tak jak na Niwiski, i najpierw asfaltem, potem już szutrami wyjeżdżamy z Chodowa. Znaleźliśmy się tym samym na dawnym królewskim szlaku handlowym . Na krawędzi lasu widząc, po lewej Liwiec
jedziemy prosto, już teraz leśną drogą. Po kilku kilometrach wyjeżdżamy na łąki w okolicy Kisielan.
Cały czas pilnujemy się ledwo widocznej drogi pośród łąk. Po prawej stronie mijamy Kisielany Kuce. Na wysokości lasu skręcamy w prawo, kierując się w stronę wsi Kisielany Żmichy. Tutaj powinnyśmy trochę zwolnić aby z bliska zobaczyć pozostałości typowej wioski szlacheckiej gdzie po jednej stronie drogi budowano domy a po drugiej zabudowania gospodarcze.
W zależności od zamożności gospodarzy, domy posiadają różne ozdoby,
domów tych jeszcze kilka pozostało we wsi. Jeśli ktoś z rowerzystów czytał książkę Orzeszkowej "Nad Niemnem" to można tą opowieść odnieść w całości do Kisielan łącznie z położeniem nad rzeką na wysokiej skarpie. Starsi mieszkańcy mawiali nawet że Orzeszkowa pisała tą powieść właśnie w Kisielanach. Pod koniec wsi w prawo od asfaltu odbija leśna droga i my tu skręcamy. Jedziemy skrajem Puszczy Kisielińskiej i w miejscu gdzie po obu stronach drogi zaczyna się las, skręcamy w lewo, w kierunku łąk i jedyną drogą jaka tu jest zbliżamy się do Liwca.
Jadąc wzdłuż rzeki zbliżamy się do wsi Bale. Sama wieś to oaza ciszy i spokoju, ze wszystkich stron dojazd tylko polnymi drogami.
W samym środku wioski na skrzyżowaniu skręcamy w lewo. Teraz kierujemy się na zachód, kilka zakrętów i już Mokoboby. Z daleka już widać kościół.
Siedziba gminy i parafii jest tak stara jak i inne duże miejscowości na Podlasiu, kiedyś jako miasto Mąkowody, Nowe Miasto, aktualnie zaś Mokobody. Po aktywnym udziale miejscowej ludności w Powstaniu Styczniowym i zwycięskiej potyczce z wojskami cara pod Mokobodami, zaborca odebrał im prawa miejskie, a nawet siedzibę gminy przeniósł na krótko do sąsiedniej wsi Skupie. Do kościoła musimy zajrzeć koniecznie, a jest na co popatrzeć, To prawdziwa perła wśród Podlaskich kościołów.
Jest to pomniejszona kopia Świątyni Opatrzności Bożej ufundowana przez Ossolińskich. Z Mokobód wyjeżdżamy asfaltem w kierunku na Węgrów. Po kilku kilometrach docieramy do Budziszyna, tu skręcamy w lewo, i tu też spędzimy kilka chwil bo naprawdę warto.
Potem w kierunku zachodnim jedziemy do wsi Męczyn i znowu jesteśmy na dawnym trakcie , teraz na prawo na północ przez las
i łąki, częściowo wykorzystując dawny pieszy czerwony szlak turystyczny PTTK-u docieramy do wsi Kucyk.
Dalej duża wioska Wyszków, tu przy wjeździe do wsi na wysokości szkoły stoi kapliczka św. Notburgi patronki udanych plonów,
dalej w centrum stary kościół.
Przy wyjeździe na Grębków stoi kapliczka św. Jana Nepomucena,
a jeszcze dalej, przy wyjeździe na Węgrów kapliczka św. Floriana.
Mało jest u nas miejscowości gdzie byłoby tyle ładnych kapliczek. Teraz kierujemy się wzdłuż Liwca na północ w kierunku Jarnic i dalej Węgrowa, mijamy wieś Pierzchały, gdzie zaraz za lasem rozciąga się widok na Sowią Górę.
Jest stąd ładny widok na dolinę Liwca. Wzgórze to jest owiane licznymi tajemnicami i legendami. Dalej jadąc starym traktem docieramy do wsi Jarnice, na pierwszym skrzyżowaniu skręcamy w lewo, docieramy do końca ulicy na cmentarz, jest tutaj mała kapliczka.
Kaplica ta została cudownie ocalona od zniszczenia przeszło 100 lat temu. Pochodzi ona z Budzieszyna, miejsca, gdzie byliśmy wcześniej. Na cmentarzu jest także zbiorowa mogiła i tablica ku czci wszystkich poległych w tej okolicy w bitwie pod Węgrowem w czasie Powstania Styczniowego.
Rozciąga się też z tego miejsca wspaniały widok na dolinę Liwca, widać miejscowość Liw. Wracamy znowu na trakt królewski, jedziemy dalej asfaltem do skrzyżowania z ruchliwą szosą Warszawa Węgrów. /Zaraz na początku rozbiorów, ok.200 lat temu zaborca doszedł do wniosku iż miejscowa ludność jest "nieprzewidywalna", "nieprzychylna zaborcy" dla tego też poprowadził nową drogę, i tak zostało do dnia dzisiejszego, spora część miejscowości pozostała na uboczu nowego traktu, Kisielany, Bale, Męczyn, Kucyk, Pierzchały, Jarnice, była to forma kary dla miejscowej ludności/ Zachowując wzmożoną uwagą jedziemy teraz w lewo, czyli w kierunku Liwu. W samym Liwie musimy koniecznie obejrzeć ruiny zamku Książąt Mazowieckich z okresu wczesnego średniowiecza.
Nawet trochę dłużej można tutaj odpocząć, zajrzeć do Muzeum Zbrojowni, wejść na mury, zejść nad samą wodę. Z Liwu kierujemy się szosą w kierunku na Kałuszyn. Po kilku kilometrach, zaraz za mostem na suchej rzece skręcamy w lewo. Częściowo kierując się czerwonym szlakiem pieszym, częściowo własną intuicją, poruszamy się wzdłuż Liwca teraz już w kierunku Siedlec, po Mazowieckiej stronie rzeki. Trafiamy na znakowany szlak rowerowy.
Ładne lasy, strumyki i widoki na dolinę naszej rzeki. Wioska Grodzisk, znajduje się tutaj doskonale zachowane grodzisko wczesnośredniowieczne i jak mówią miejscowi to tutaj najpierw mieściła się załoga broniąca granicy i brodów na Liwcu. Potem jak rzeka zmieniła koryto, wszyscy przenieśli się do sąsiedniego Liwu. Następna miejscowość Ziomaki, cały czas mamy ładne widoki na dolinę Liwca, potem Oszczeże, dalej jadąc docieramy do Polkowa i Proszewa. Tutaj zaraz za mostem na Kostrzyniu
po lewej stronie szosy na zakręcie jest stary park i dworek.
Jadąc dalej na krzyżówce skręcamy w prawo, docieramy do Kopci stoi tutaj po prawej stronie drogi stary kościół,
warto zajrzeć choć na chwilę. Cały czas jadąc dalej asfaltem po kilku zakrętach docieramy do wsi Sucha. Jest tu Skansen Architektury Drewnianej Ziemi Siedleckiej , jest tu na co popatrzeć, polecam. Teraz wracamy tak jak przyjechaliśmy do Kopci i na skrzyżowaniu kierujemy się żwirówką na Mokobody. Po kilku kilometrach docieramy do asfaltu, tu w prawo. Mijamy wioski Zaliwie Piegawki
potem jeszcze Żuków, Ziomaki. Cały czas fantastyczne widoki na dolinę Liwca i to niezależnie od pory roku. Po prawej mijamy cmentarz i docieramy do skrzyżowania, na lewo droga do Kisielan, my jedziemy prosto. Zaraz za skrzyżowaniem stoi kapliczka z figurką św. Jana Nepomucena.
To już Niwiski. Na wzgórzu, widoczny z daleka stoi ładny stary kościół.
Zaglądamy do środka, wejście do środka jest po prawej stronie, drzwi frontowe jako ciekawostka nie posiadają klamki. Dalej jedziemy wzdłuż Liwca, docieramy do mostu na naszej rzece,
kilka chwil odpoczywamy na moście i już zaraz znajdujemy się na szlaku, którym jechaliśmy na samym początku wycieczki. Jest to długa trasa, liczy ok. 100km ale czy warto, musicie sami to ocenić. Argumentami są niesamowite widoki, architektura sakralna oraz drewniana, i przede wszystkim nieskażona przyroda. Zapraszam do nas na Podlasie.
Ślad trasy do GPS-u Garmina
|